Kotłownia na olej opałowy

Dom, który odziedziczyłem po moim wujku był dość dziwny. Miał wiele elementów, których nigdy nawet nie widziałem – między innymi była to kotłownia. Wielki piec, do którego podłączona była instalacja prowadząca do zbiornika z olejem opałowym, zapewniający ciepło w całym, ogromnym domu. Nie wiedziałem oczywiście, jak on działa, jednak i tak nie miałem zamiaru go jeszcze włączać. Na zbiorniku powieszona była kartka „do wymiany”. Dobrze, że zawczasu dostałem takie ostrzeżenie!

Poszukiwania nowego zbiornika na olej opałowy

zbiorniki dwupłaszczowe na olej opałowyJeżeli chciałem mieszkać w tym domu, to musiałem znaleźć zbiornik o dużej wielkości – mniejsze są lepsze w domkach letniskowych lub tych sezonowo zamieszkiwanych. Zacząłem więc szukać zbiornika dwupłaszczowego o pojemności dwóch tysięcy pięciuset litrów, przy czym szukałem jednocześnie opcji z montażem. Byłem laikiem w temacie, dlatego wolałem by instalacją zajął się specjalista. Zbiornik wybrałem jednak samemu – wyczytałem, że zbiorniki dwupłaszczowe na olej opałowy są bezpieczniejsze, gdyż w wypadku powstania wycieku druga warstwa powinna ograniczyć problemy, które w innym wypadku mogłyby nadejść. Sam zamówiony przeze mnie zbiornik miał być zrobiony z surowców ekologicznych, gdyż zależało mi na planecie. Specjalista przyjechał dokonać montażu w kilka dni po zamówieniu. Sam zbiornik był bardzo lekki – pomagałem go wnosić, więc wiem o czym mówię. Dodatkowo nie mieliśmy większego problemu umieścić go w wybranym, przeznaczonym dla niego miejscu. Montaż też nie był trudny – dzięki wbudowanym przyłączom poszło sprawnie i bardzo szybko. Specjalista powiedział, że zbiornik nie wymaga dodatkowych wzmocnień i rusztowań, gdyż ten akurat model może utrzymać się bez nich. Wystarczyło już tylko wypełnić zbiornik olejem opałowym, bym mógł zacząć grzać w domu. Dodatkową zaletą była prostota w napełnianiu – bez trudu mógłbym zrobić to sam, gdybym musiał. Włączyłem więc kotłownie – olej trafił do pieca, gdzie zaczął się palić. Po całym domu rozeszło się ciepło, po paru minutach dało się w nim chodzić bez rękawiczek.

Do zbiornika i kotłowni przyzwyczaiłem się bardzo szybko – być może była to intuicyjność konstrukcji, a być może mój naturalny talent techniczny. Najważniejsze dla mnie było to, że wszystko działało poprawnie i mogłem cieszyć się ciepłem w swoim nowym domu. Wujek na pewno byłby ze mnie dumny, co do tego nie miałem wątpliwości. Mam nadzieję, że zarówno mi, jak i nawet moim bratankom lub siostrzenicom zbiornik na olej opałowy będzie służył jeszcze długi, długi czas.