W nagrodę z pracy zobaczyłem wyścig Formuły1

Jakiś czas temu w mojej pracy zorganizowany został bardzo wymagający konkurs sprzedażowy. Cele, jakie trzeba było zrealizować, żeby zakwalifikować się do walki o główną nagrodę były nadzwyczaj wyśrubowane. Za to główna nagroda była po prostu niesamowita. Można było pojechać na na dowolnie wybrany wyścig Formuły1 odbywający się na kontynencie europejskim. Nagroda obejmowała wszystkie koszty podróży, zakwaterowania z wyżywieniem, kieszonkowe na całą podróż no i oczywiście bilety na wszystkie sesje wyścigowe.

Przeżycia z takiego wyścigu są niezapomniane

niezapomniany wyjazd na wyścig F1Zrobiłem wszystko co tylko było w mojej mocy, żeby wygrać tą wymarzoną nagrodę. Bo nie ukrywam, że jednym z moich życiowych marzeń było właśnie to, żeby pojechać kiedyś na wyścig Formuły1. Na pewno nie pojechałbym nigdy na taką wycieczkę za swoje pieniądze, więc konkurs w pracy był jedyną szansą na spełnienie tego wyjątkowego marzenia. I pochwalę się nieskromnie, że zrealizowałem swój cel i wygrałem taki wyjazd. Wybrałem wyścig na torze na Węgrzech, bo zależało mi na tym, żeby było jak najbliżej. I powiem szczerze, że to był naprawdę niezapomniany wyjazd na wyścig F1. Do tej pory, gdy zamknę oczy, wyobrażam sobie te bolidy, które błyskawicznie przelatywały obok miejsca siedzącego, które zająłem. Hałas, jaki towarzyszył takiemu przejazdowi jest wręcz nie do opisania. Ciągle jeszcze w uszach słyszę ten wyk rozgrzanych do czerwoności silników. Trochę spokojniej było podczas sesji treningowych, ale już w kwalifikacjach można było poczuć tego prawdziwego ducha rywalizacji, jaki panuje na takim torze wyścigowym. No a dzień wyścigu to oczywiście przysłowiowa wisienka na torcie. Wszędzie czuć było zapach spalanego paliwa, którym napędzane są bolidy. Taka wygrana z konkursie cieszy tym bardziej, że za nic nie musiałem tam płacić. Wszystko opłaciła moja firma, więc w trakcie całej podróży nie wydałem nawet złotówki. Wszystko było organizowane przez znaną firmę eventową, więc każdy szczegół tego wyjazdu dopięty był na ostatni guzik.

Na takim wyjeździe, który jest zorganizowany tylko dla mnie, można się poczuć niczym prawdziwy VIP. Naprawdę czułem się jak jakaś znana osobistość zaproszona na wyścig przez któregoś z zawodników. Bardzo się cieszę, że udało mi się wygrać ten konkurs, bo dzięki temu mogłem przeżyć niezapomnianą przygodę. Jestem pewny, że nigdy nie zapomnę tego widoku jadących ponad trzysta na godzinę bolidów wyścigowych. Siedziałem blisko głównej trybuny, więc doskonale widziałem również dekorację po wyścigu.